Zaczął się Nowy Rok…
Styczeń.
Czas rozliczeń i planów na przyszłość…

Miniony rok dał mi kilka ważnych lekcji.
Wystawa, warsztaty, poród domowy, rola podwójnej mamy… Utrata wszystkich danych: z komputera i dysku zewnętrznego: całe 4 lata mojej pracy i wszystkie pamiątki z pierwszych lat życia mojej córeczki… Nie do odzyskania… Kolejna radykalna zmiana w postrzeganiu otaczającego mnie świata, weryfikacja poglądów i realne spojrzenie na prowadzenie Edukacji Domowej w połączeniu z zawodem „Mama na swoim”.
To, co było do ogarnięcia przy jednym dziecku, z dwójką staje się momentami niemożliwe do wykonania. Zawsze ktoś musi ucierpieć (najczęściej ja i mój czas dla siebie, czyli moja praca…), następnie mąż mój ukochany i Jagódka.
Tak, tak, póki co maluch ma pierwszeństwo i będzie je miał jeszcze przez kilka dobrych miesięcy… Cała reszta obowiązków i wymagającego świata dynda gdzieś na szarym końcu… Niestety…
Jednocześnie, nie mam żadnych wątpliwości, że jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze, jak teraz.
I jeśli ceną za to mają być sprzęty elektroniczne i pamiątki, to niech tak będzie! :)
Ważne, byśmy zawsze byli razem, a reszta sama się ułoży.

Plany na Nowy Rok?
Wielkie! Ogromne! Porywające i fascynujące!
Lecz cicho odłożone w miętowym planerze na nocnym stoliku…
Może w tym roku, a może dopiero w następnym zrealizować się je uda…
Jednak sam fakt ich  istnienia napawa mnie już szczęściem i radosnym podnieceniem, bo jestem na drodze ku ich realizacji. I póki co musi mi to wystarczyć :)

Za to w głowie… O! Tu, to dopiero się dzieje!
Nowe projekty, kolekcje i realizacje, widzę każdy najdrobniejszy szczegół i poszczególny etap rozwoju!
Dobrze, że chociaż w wyobraźni mogę się w pełni realizować ;)
Jestem bardzo wdzięczna za moją bogatą wyobraźnię :)
Bez niej nie miałabym szans się spełniać zawodowo ;)

Gabi.